Urodziny w La Ferme de La Condamine - kokopelia design : kokopelia design

Urodziny w La Ferme de La Condamine

 

O tym niesmaowicie pięknym miejscu pisałam juz dwa lata temu, kiedy spakowałam namiot i śpiwór i wybrałam się w samotną wyprawę po Francji.Wtedy, potwornie zmęczona utknęłam w Serres i widząc fatalna prognoze pogody na kolejną noc, zdradziłam mój namiot i na booking.com znalazłam dom Esme i Salima. Po tej pierwszej wizycie obiecałam sobie, że wrócę, że koniecznie muszę podzielić się tym maginczym miejscem.

Zdjęcia z poprzedniej wizyty, z września 2016 znajdziecie we wpisie:  La ferme de la Condamine.

 

Do Saint Andre de Rosans dojedziemy właśnie taką widokową drogą : )

 

 

Podczas naszej majówkowej wyprawy, punktem kulminacyjnym miały być ponowne odwiedziny u Esme i Salima. Trzyosobowy pokój zarezerwowałam ze sporym wyprzedzeniem, bo w słodkie życie we Francji zaczyna się właśnie w maju, kiedy w jednym miesiącu wypadadają cztery dni wolnego. W moje urodziny przyjechaliśmy więc ponownie zobaczyć najpiękniejszy hotelik na świecie.

 

La ferme de La condamine mieści się w maleńskim Saint Andre de Rosans, w prowansji francuskiej. Aby dotrzec do pensjonatu, musimy pokonać szutrową drogę przez pola, mijając kolejne zapomniane gospodarstwa, ukryte w wysokiej trawie. Kamienny domek Esme i Salima czeka na nas na małym wzgórzu. W środku… bajka.

 

Każdy pokój w La Ferme de la Condamine ma prywatny taras. Nasz wyglądał właśnie tak!

Nasz pokój pomieści 3 osoby. Wielkie łóżko na środku oraz węższe w głebi pokoju, łazienka, toaleta a nawet dodatkowy pokoik-schowek na lodówkę.

 

Wpisy z mojej samotnej wyprawy po Francji:

Samotna wyprawa na południe, czyli Patioson na wakacjach!

Grota Choranche i camping nad jeziorem Monteynard

Passarelles de Monteynard, czyli himaljska kładka nad alpejskim jeziorem

Przeklęty Sisteron i noc w schronisku nad przepaścią- Chalet de la Maline

 

 

Tak wygląda drugi mały taras. Przynacie sami, że widok na góry jest ekstra!

Właściciel wykopał również dwa baseny, jeden znajduje się tuż pod tarasem, drugi poniżej wzgórza. To naturalne baseny, do których nie dodaje się chemi. Starannie dobrana roślinność oczyszcza wodę i pięknie obrasta brzegi. 

 

 

 

Kolacja na miejscu

 

 

 

Nocleg kosztuje 60E za dwie osoby, +15E za kolejną. Śniadanie jest wliczone w cenę. Kolacja na miejscu kosztuje 20E od osoby i baardzo to polecam, gdyż jest to posiłek, który składa się z trzech dań. Nasza kolacja wyglądała tak:

przystawka: sałata z gotowanymi na parze zielonymi szparagami i domowym majonezem

kolacja: puree ziemniaczane, duszona cukinia z czosnkiem, kurczak w kremowym sosie z grzybami

deser: domowe ciasto czekoladowe, domowa! Bita śmietana i truskawki.

Za podobne menu w restauracji w Lyonie zapłacilibyśmy około 40E.

 

Polecam Wam to miejsce, bo to prawdziwa oaza spokoju, moja mała perełka. To takie miejsce, w którym chce się zaszyć przynajmniej parę razy w roku, gdize chcę zabrać moich bliskich. Jeśli kiedyś zawędrujecie w okolice, musicie tu zajrzeć.

Jeśli chcecie rezerwować hotel przez booking, będę wdzięczna, jeśli skorzystacie z tego linku:

Booking od kokopelia.pl

Macie 10% zniżki a ja zgarniam 20E na kolejne podróże :)