Patison jedzie na północ - kokopelia design : kokopelia design

Patison jedzie na północ

Patison wyjechała w podróż. Spontanicznie kupione bilety, zgrana ekipa, wynajęte auto, znajomi znajomych znajomego i domek na plaży- jedziemy!

Wspaniała architektura, niesamowite krajobrazy, jedzenie, plaże, wino a Jureczki płyną jak się patrzy!

Plan:  Paryż- Lisieux- Caen- Portbail- Granville- Avranche- Mont St Michel- St Malo- Portbail
Cherbourg- Port Racine-  Auderville- Le Nez de Jobourg- Flamanville- Portbail
Portbail- Sainte Mere Eglise- UTAH Beach-  Paryż

Razem:  1400 km
Kasa:  200 jurków na głowę
Termin: 01.03-11.03

Miałam dość norki, Lyonu, chaosu na uniwerku i kolejnych koszmarków, które jakoś ostatnio mi towarzyszyły. Planowanie przyszłości (bo co tu robić po tym semestrze?), szukanie pracy we Francji, samodzielna nauka języka, perypetie mieszkaniowe i syfy na UŚ… Kiedy dowiedziałam się, że pierwszy tydzień marca jest wolny na Sciences Po, od razu zaczęłam rozglądać się za możliwością wyjazdu z Lyonu. I tak zorganizowaliśmy się we czwórkę. Francja, Niemcy, Polska i Meksyk wyruszyliśmy na podbój Paryża ale też Normandii i Brytanii. Początkowo mieliśmy wszędzie jechać we czwórkę, ale jak się okazało Pamela nie wyrobiła się na autobus do Paryżewa, (cena za pociąg poranny bardzo bolała) a Niemcy chcą zostać w Paryżu na kolejne 4 dni. Tak więc autobusem do Paryża a potem wynajętym samochodem na północ.

W zmiennym zespole bujamy się zatem po Île-de-France i północy i jest cudownie. Jest, bo ciągle jestem w podróży, właśnie wracamy z Portbail do Paryża a ja z kompem na kolanach staram się opisać te wszystkie miejsca, historie i obrazy. Przede mną kolejne 3 dni w stolicy, jesteśmy już poza budżetem, ale gówniarze we Francji dobrze się mają, my możemy liczyć na zniżki studenckie.  Poza tym jak się ma fotkę w takim mieście to się ma zniżki na wszystko we Francji!

Co teraz?

Walizka pełna jest muszelek, kamieni i pamiątek.
Moje batowce są białe od soli i pełne piasku.
Kamera pełna zdjeć i nagranych wygłupów.
Mój brzuch pełen sera, wina i deserów.

A ja? Ja czuję, że znalazłam jedne z najpiękniejszych miejsc na ziemi. Dla tego tygodnia warto było oszczędzać!

Zdjęcia: Ja, Patison!