Bonjour!

bonjour_kokopelia_ (1)

Prawie dwa miesiące w Polsce. Tak, jak pisałam Wam ostatnio, życie w Garage House skutecznie mnie wciągnęło i uspokoiło. Miałam czas, aby ponownie odkryć okolice, w której mieszkam. Zbierałam bukiety kwiatów, odwiedzałam Ulę, piekłam ciasta i jeździłam merolem. W tym samym czasie udało mi się ugasić pożar na uniweku. Zaliczyłam wszystkie egzaminy z całego roku w zaledwie kilka tygodni. Ostatni, właściwie najtrudniejszy, zaliczałam ustnie jeszcze w piątek przed wyjazdem. Jestem z siebie dumna, choć nie jestem dumna z mojego uniwersytetu. Czas w Garage upłynął mi bardzo szybko i już w prawie tydzień jestem tutaj, we Francji, w Lyonie.

bonjour_kokopelia_ (2)

bonjour_kokopelia_ (4)

bonjour_kokopelia_ (5)

Najpierw pod górkę, potem obok cmentarza w dół, przez łąkę, drogę, drugą łąkę i jestem u Uli :)

bonjour_kokopelia_ (53)

Na dowód swoich słów dotyczących piąteczek w indeksie. Jestem z siebie dumna, bo załatwiłam tę sprawę, jednak na samą myśl o Uniwersytecie Śląskim dostaję furii i szału. Paranoi związanych z moim wyjazdem, zaliczeniami, egzaminami, niekompetencją ludzi, chaosem i humorami Pań było co nie miara, naprawdę. Ale to doczeka się kiedyś odrębnego tekstu, ta parodia na to zasługuje.

bonjour_kokopelia_ (6)

Fotka, z której jestem tak cholernie dumna! Pstryknięta moją starą mydelniczką (tak, tak, teraz jest już nowy LG). Szklana buteleczka z bukiecikiem kwiatów, z bąbelkami powietrza na łodyżkach, na fioletowej serwetce. Cudo. Jestę fotografę.

bonjour_kokopelia_ (7)

Znaleziony. Magiczny. Jak gdyby aleksandryt. Cudownie zmienia kolor z fioletu po szary, niebieski a wieczorem bije głęboką czerwienią. Jeden z moich amuletów.

bonjour_kokopelia_ (8)

Sielanka w Garage House.

bonjour_kokopelia_ (9)

bonjour_kokopelia_ (10)

 

Shlimaki

W ubiegłą sobotę po 12 godzinach podróży dotarłam do Lyonu. O 11 wyjechałam na lotnisko, o drugiej miałam lot, potem autobus, jeszcze metro i… 2 godziny czekałam Paryżu na swój pociąg do miasta lwa. Przed północą wysiadłam na Part Dieu, gdzie z kwiatkami czekała moja wspaniała przyjaciółka, Evghenia. Wróciłyśmy na gapę autobusem na Baudelaire i okazało się, że w ogrodzie jest wielka impreza. Zdążyłam tylko wrzucić swoje rzeczy do norki, umyć ręce i zęba po całym dniu i już za chwilkę siedziałam z przy stole pełnym wina i tytoniu, przy wielu świecach i lampkach, słuchając jak Julien brzdęka na gitarze a francuska Anuszka śpiewa nacjonalistyczną piosenkę z Burgundii. „Jestem, wróciłam”- pomyślałam i jakoś ciągle trudno było mi uwierzyć…

Pomimo podróży i zarwanej imprezą nocy, rano wstałam już o 7 i od razu chciałam poczuć to moje życie tutaj. Czekała na mnie przeurocza niespodzianka, którą przygotowała jak zwykle Evghenia. Mówiące drzwi to już chyba tradycja. Mam wielkie szczęście, bo w moim życiu są ludzie, którzy tak jak ja kochają tego rodzaju drobiazgi, niespodzianki i wiadomości. W Garage House jest S, który na mój powrót wyczarował niesamowite rzeczy, jest też Ula, z którą jadamy cudowne śniadanka i pijemy piękne kawki, i jest też Evghenia, która pomaga mi się zaaklimatyzować tutaj. Jestem szczęściarą.

bonjour_kokopelia_ (11)

bonjour_kokopelia_ (12)

Shlimak, bo tak długo mnie nie było, tak długo wracałam :) Prawda, że urocze?

bonjour_kokopelia_ (13)

bonjour_kokopelia_ (14)

Pierzaste drzewka Villeurbanne, aleje Gratte Ciel. Ktoś ma pojęcie, co to za gatunek?

bonjour_kokopelia_ (15)

Zbyt długo nie mogłam wysiedzieć na Baudelaire. W niedzielne popołudnie namówiłam Evghenie na jeszcze jedną wycieczkę na gapę. Uderzyłyśmy do najfajniejszego miejsca w Lyonie. Tutaj czuję się jak bohaterka książek o Harrym Potterze lub jestem w zespole Pana Samochodzika i szukam skarbów. A takich tutaj nie brakuje. Każde drzwi na starówce kryją niesamowite dziedzińce, przejścia, korytarze i wieże. Mam już kolekcję takich zdjęć a nawet nagrań, więc muszę kiedyś przygotować coś tylko o tych zakątkach.

bonjour_kokopelia_ (16)

bonjour_kokopelia_ (17)

Targi starych książek, plakatów i map nad rzeką. Nie, nie wiem nad którą, są dwie i zawsze je mylę :)

bonjour_kokopelia_ (22)

bonjour_kokopelia_ (18)

Wystawa jedwabników. Bo Lyon to miasto lwa i jedwabiu.

bonjour_kokopelia_ (19)

bonjour_kokopelia_ (20)

bonjour_kokopelia_ (21)

bonjour_kokopelia_ (23)

bonjour_kokopelia_ (24)

Plebs jedzie drugą klasą.

My jedździmy na półkach bagażowych!

Nie udało nam się zbyt długo wysiedzieć w Lyonie. W środę wybrałyśmy się do Vienne, małego miasteczka oddalonego o 20 minut od aglomeracji. Tanie bilety, (ja 7, Ev 10 jurków), herbata w termosie, banany i bagietka i w drogę! W pociągu siedziałyśmy przez pierwsze 5 minut w pierwszej klasie i kiedy zaczęłyśmy chwalić komfort i wygodę przedziału, zorientowałyśmy się, że… nie to nie nasze miejsca. W drugiej klasie wszystkie fotele były już zajęte, usadowiłyśmy się zatem na półkach bagażowych i chichrałyśmy się całą drogę.

W tym miejscu proponuję puścić sobie naszą ukochaną muzyczkę, tiii tiii tiiii a więc Bowerbirds:


W Vienne odbywa się właśnie festiwal muzyczny a my nie miałyśmy żadnych większych planów. Snułyśmy się wzdłuż rzeki, wspinałyśmy się na pobliskie wzgórza, gubiłyśmy w uliczkach. Leniwe, spokojne, niewymuszone szlajanie się po nowym mieście dobrze nam zrobiło. Było tak jak być powinno.

bonjour_kokopelia_ (25)

bonjour_kokopelia_ (26)

Kupcie nam bilet. Tak Wy. Kupcie nam bilet do Marsylii, Burgundii, na północ, gdzie bądź!

bonjour_kokopelia_ (27)

bonjour_kokopelia_ (28)

bonjour_kokopelia_ (29)

bonjour_kokopelia_ (30)

 „Chciałabym, żebyśmy mogły częściej sobie na to pozwolić” powiedziała Evghenia. To prawda. Plecak, aparat, pociąg. Niech nam tylko ktoś kupuje bilety na te cholernie drogie pociągi.

bonjour_kokopelia_ (31)

bonjour_kokopelia_ (32)

Wcale nie jestem tak daleko od Polszy. Z Vienne do Piotrkowa Trybunalskiego jest 1641 km, widzicie?

bonjour_kokopelia_ (33)

bonjour_kokopelia_ (34)

bonjour_kokopelia_ (35)

bonjour_kokopelia_ (36)

bonjour_kokopelia_ (37)

bonjour_kokopelia_ (38)

Tak, znalazłyśmy sklep z wypchanymi zwierzątkami. Mam ochotę to wydrukować i powiesić na pewnych drzwiach na uniwerku…

bonjour_kokopelia_ (40)

bonjour_kokopelia_ (41)

bonjour_kokopelia_ (42)

bonjour_kokopelia_ (43)

bonjour_kokopelia_ (44)

 Na sprzedaż?

bonjour_kokopelia_ (39)

Pogoda była bardzo zmienna, od skwaru po burzę, która złapała nas właśnie na szczycie pobliskiego wzgórza. Mokre i zmarznięte wróciłyśmy potem do centrum posłuchać jazzu przy piwku.

bonjour_kokopelia_ (45)

bonjour_kokopelia_ (46)

Amulet numer 2. Ukochany zegareczek w szlanej kuli od S.

bonjour_kokopelia_ (47)

bonjour_kokopelia_ (48)

bonjour_kokopelia_ (49)

bonjour_kokopelia_ (50)

W tłumie aroganckich, nadętych i rozpieszczonych Francuzów, Evghenia okazała się perełką z Mołdawii, która podziela wschodnioeuropejskie problemy i sposób myślenia.  Czasami, kiedy siedzimy na tarasie przy winku, z skręconym papieroskiem, Evghenia mówi, że nigdy w życiu nie sądziła, że będzie w stanie zaprzyjaźnić się z kimś, kto nie mówi po rosyjsku, rumuńsku czy właśnie francusku. Że będzie biegle opowiadać o swoim związku, studiach, pracy, problemach w kolejnym języku. Dzięki mnie, jej angielski jest płynny, choć ciągle pełen uroczych wpadek. Teraz ja liczę na to samo, teraz wskakujemy na francuski :)

bonjour_kokopelia_ (51)

Wiecie, w dniu wyjazdu z Polski, zrobiłam sobie jeszcze małą przejażdżkę moim cudownym mercedesem W124. Wcześnie rano snułam się po swoich ulubionych miejscach w Chełmku by jeszcze raz poczuć ich klimat i pożegnać się z autem, które sprzedaję. Będę cholera tęsknić. Już tęsknię. Nie tylko za nim :)

Zdjęcia: Ja, Patison