Szare-bure

Szare-bure-cudowne. Smutne? Powiedziałabym, że melancholijne. Dojrzałe.

Ja przychodzę tutaj po zajęciach, ubieram szary, długi sweter i grube skarpety, spinam włosy, siadam na łóżku z kieliszkiem wina. I gapię się w ten maleńki kineskopowy telewizor ukryty w szafie. Taki telewizorek mogę mieć, od zawsze je kocham. Płaskie, na pół ściany i takie dokładne, precyzyjne są nie dla mnie. Telewizorek ma być mały, lekko zamglony, zaokrąglony. Ma kadrować ten brzydki świat i zamykać go w tym grubym szklanym kwadraciku.
To część jego magii, tylko taka na mnie działa.

O tu.

Via: decordemon.blogspot.com

Zdjęcia: Davide Lovatti

  • Adrii

    Kocham Ttakie opowieści…