Merci, Belly…

 

 

 

 

Smutek. Ptaszynka, która mieszkała u mnie niewiele ponad rok umarła. Zdałam sobie sprawę, że od dobrych kilku lat, śmierć nie pojawiała się w moim bliskim otoczeniu. Trzymając w dłoni tę małą kruszynkę, serce pękało mi na pół. Ktoś powie, ale to tylko papuga. Słyszę ich myśli „To tylko mały zwierzak, to nie pies, to nie człowiek”. Ta piramida istotności, zasadności…

Klęczałam tuż przy klatce i najdelikatniej na świecie głaskałam, nietykalną wcześniej, Belly. Button denerwował się przez mój płacz. Wypuściłam go a ten zaczął nerwowo skrzeczeć i wołać Belly. Pozwoliłam mu się z nią pożegnać. Nagrałam najsmutniejsze wideo życia, gdy on delikatnie trąca ją dziobkiem i skrzeczy na mnie, jak gdyby chciał, żebym coś zrobiła. Potem ucichł i schował się w jej ulubionym miejscu w klatce. Nie rozumiał.

 

Dawno temu pokazywałam Wam wspaniałe prace Natura Morta  we wpisie Byłeś grabarzem?  Maria Ionova- Gribina chowała w piękny sposób wszystkie martwe zwierzątka, które znajdywała podczas swoich wycieczek rowerowych. Nieśmiało dołączam do tej serii.