Erasmus-orgazmus

Ahoj!

Emocje i zachwyty po ostatnim spotkaniu bloSilesia ciągle trzymają i trwają, prawda? Od razu zachciało się pisać, tworzyć i eksperymentować na blogach! Ja sama się temu poddałam i kiedy dzisiaj przypomniałam sobie, o co najczęściej byłam pytana na afterparty, zdecydowałam się rozwinąć ten wątek. O co chodzi? O rozwój. O możliwości. O opcje. O wyjście poza strefę komfortu. A więc do dzieła.

Wyprawa_do_Besançon_kokopelia_d (10)

Niedawno na fp pytałam Was, czy macie ochotę poczytać właśnie o takich możliwościach, które na nas czekają. O opcjach, które ma większość z nas, a których może nie dostrzegamy albo zwyczajnie nie wiemy. Skoro mowa tutaj o wychodzeniu poza strefę komfortu, o wyruszanie w nieznane, trzeba by powiedzieć o kilku płaszczyznach tych zmian- edukacyjnej, zawodowej, podróżniczej czy może ogólnie lajfstajlowej. Trudno podjąć tak wielki temat w jednym wpisie, nie sposób też ogarnąć wszystkiego, co czeka na śmiałków, więc postaram się dzisiaj troszkę zagaić i skupić się na jednym, dobrze znanym mi temacie.

 

Studencie, jedź!

mieszkanie_w_lyonie_kokopelia_1

W lipcu ubiegłego roku zapakowałam mojego mercedesa po sam dach i pojechałam do Lyonu!

Zacznę może od Erasmusa, który wydaje mi się najbardziej oczywisty. Studiujesz? Sprawdź, z jakimi uczelniami na świecie Twój uniwerek ma podpisane umowy. Jedź do Barcelony, Londynu czy na greckie wyspy. Jedź tak jak ja na Erasmus do Lyonu i napij się ze mną piwka na Guillotiere. Nie studiujesz? Zapisz się na c o k o l w i e k i zwyczajnie jedź choćby tam, gdzie nikt nie chce.Na Uniwersytecie Śląskim nikt nie chce jeździć do Niemiec i już od dwóch lat uniwersytety we Frankfurcie, Dortmundzie czy Bremie (o której ja myślałam) nie gościły żadnego śląskiego studenta. Jest więcej miejsc niż chętnych, więc zwyczajnie pakuj się i jedź!

erasmus_orgazmus_kokopelia_7

Ja miałam jechać na północ Niemiec, do Bremy. 5 lat temu zdawałam rozszerzoną maturę w  niemieckiego i planowałam iść na germanistykę, więc ta decyzja wydawała się tak oczywista. Ponadto mam rodzinę pod Dortmundem, więc wszystko sprzyjało mi, aby dać sobie 3 miesiące wakacji na powrót do biegłego niemieckiego w pisaniu, gadaniu a zwłaszcza w gramatyce. Jednak tuż przed podpisaniem kluczowych dokumentów, zapytałam moją koordynatorkę, gdzie jeszcze mogłabym pojechać. Odrzuciłam Słowację i Czechy i okazało się, że gdzieś tam w jakimś Lyonie można studiować po angielsku. Z miejsca podjęłam decyzję, jadę do Francji, będę studiowała w Lyonie. Wracałam do domu swoim starym mercedesem, głośno śpiewając- kalecząc francuskie piosenki, które miałam na paru płytach. Dopiero w domu odpaliłam kompa i sprawdziłam… gdzie w ogóle jest ten Lyon.

 

Ale ja nie mogę, bo nie mam kasy

erasmus_orgazmus_kokopelia_3

 W takich miejscach robimy zakupy tylko po egzaminach.

Bzdura. Ja też nie miałam. Od 5 lat jestem niezależna finansowo, ale na taki wyjazd trudno być gotowym. Ja rok wcześniej i podczas pracy w IKEA odłożyłam tę kasę. Wiedziałam, że umieram i jeśli nie przeniosę się do innego sklepu to umrę psychicznie. W międzyczasie pojawił się pomysł na Erasmusa, więc nie miałam wątpliwości, co robić. Na poczet wyjścia z mojej strefy komfortu poszedł cały kredyt studenki (600zł/mc), nagrodę rektora (480zł/mc) i 150zł z wypłaty, które znikały mi z konta 10 dnia każdego miesiąca, zanim zdążyłam ucieszyć się na widok przelewu z IKEA. Nie oszukujmy się, nawet te pieniądze wystarczyły mi tylko na przyjazd do Francji merolem i przetrwanie tutaj do pierwszej transzy stypendium. W Polsce 10 tysięcy wystarczą na nowego, starego mercedesa lub parę miesięcy życia czy niezłą wyprawę. We Francji to niewiele ponad 2 kafle, więc może 3 miesiące skromnego życia.

erasmus_orgazmus_kokopelia_2

Ale do rzeczy, jak to wygląda w praktyce.
Część kosztów pokryje stypendium Erasmus. Ja dostawałam najpierw 400 a potem 450 jurków na miesiąc. To zwykle wystarczy Ci na lokum. Resztę musisz sobie skombinować. Ja w kolejnym roku również zdobyłam nagrodę rektora i wciąż pobierałam kredyt studencki a poza tym pracuję zdalnie dla Domosfery i czasem wpadnie coś z blogowania.  Ale można żyć skromnie i oszczędnie i w tym samym czasie szukać innych możliwości. Opieka nad dziećmi, nauka angielskiego, konsultacje z AutoCada- ja robiłam to po godzinach i zawsze wpadły mi ekstra jurki na podróże. A we Francji masz jeszcze CAF czyli max 200 jurków na mieszkanko (łiiii!). Żeby przetrwać, we Francji potrzebujesz minimum 700 jurków, ale wtedy…

 

Kochaj gratisy jak siebie samego!

erasmus_orgazmus_kokopelia_1

 Moją duszyczką na Baudelaire jest Evghenia, imigrantka z Mołdawii, która od 4 lat mieszka w Lyonie. Tutaj śniadanie, które zorganizowała dla mnie po powrocie z Normandii.

Nie odmawiasz. Jeśli ktoś zaprasza Cię na obiad lub kolację, chowasz dumę w buty, przychodzisz i się żywisz. Dokładnie tak. Poza tym czaisz się na promocje i gratisy w sklepach. Na targ z żarełkiem chodzisz pod koniec urzędowania i swoim łamanym francuskim/rumuńskim czy islandzkim negocjujesz cenę do oporu. Szukasz fajnych ludzi i gotujesz również dla nich a w zamian oni zapraszają Ciebie. Moje 6 pudełek przepiórczych jaj (razem ponad 100 piegowatych jajeczek), które dostałam na Mikołaja od kumpla, jadło ze mną całe towarzystwo z Baudelaire oraz znajomi. Potem ja gościłam u nich i jadłam sery, po których dostaje się gastroorgazmów.
Kto już wcześniej żył samodzielnie bądź ma doświadczenie w studiowaniu- wie jak się ogarnąć.

 

Ale po co to robisz?

Na takie pytanie zawsze odpowiadam, a dlaczego nie? Jeśli nie teraz, to kiedy? Mam 24 lata, mam 2 letni poślizg, gdyż kiedy moi rówieśnicy imprezowali w na dziennych, ja pracowałam, aby wynająć mieszkanie, zrobić  prawo jazdy i kupić mojego starego mercedesa. Dopiero po dwóch latach mogłam sobie pozwolić na przywilej jakim są dla mnie studia. I kiedy ja bronię licencjat, moi koledzy i koleżanki kończą magisterki. Dorosłe i samodzielne życie to jedyne życie jakie znałam i wyjazd na Erasmusa dał mi tę rozkoszną beztroskę dziennych studiów, życia w mieście akademickim i wielu imprez. Coś co kiedyś było dla mnie nieosiągalne w Polsce, okazało się dostępne w Lyonie.

erasmus_orgazmus_kokopelia_6

Zwiedziłam Paryż, Normandię, Bretanię, Londyn, Saragossę. Jeździłam na motorze 200 km/h. Jadłam wspaniałe sery, piłam fantastyczne wina. Wypaliłam pierwszego papierosa nad rzeką z Jaredem. Poznałam masę świetnych ludzi, poprawiłam swój angielski i osłuchałam się z francuskim. Zaliczyłam kilka spektakularnych wpadek językowych i z zacięciem godnym prawdziwej patriotki uczyłam wszystkich, jak powiedzieć skrzypce lub chrząszcz. Fakt, że nie jestem Francuzką sprawia, że łatwiej nawiązuję znajomości. Pokochałam tę wyjątkowość i swoistą anonimowość jaką daje nowe miejsce.
O wszystkich swoich podróżach i przygodach we Francji pisałam na moich prywatach, czyli w kategorii Moje.

 

Nie bój się!

Obamacare_dla_dizajnerów_kokopelia_1

 Jeden z najlepiej zdanych egzaminów. 15pkt w skali francuskiej to czad!

W pierwszym tygodniach bałam się odezwać słowem, żeby nikogo nie porazić poziomem swojego angielskiego. Najprostsze zdanie powtarzałam tysiąc razy w głowie, podważając jego składnie i zastosowany czas. Na pierwszych zajęciach siedziałam oczarowana a mój mózg pracował jak szalony, starając się ogarnąć ogrom słów i zwrotów, których nie znałam i nie rozumiałam. Godziny pracy w domu, setki karteczek ze słówkami, notatki z podkreślonymi całymi zdaniami, które skrupulatnie tłumaczyłam, żeby zakumać, o czym w ogóle jest ten test. Teraz śmieję się ze swojej nieśmiałości i jestem dumna z tej pracy! Po pierwszym semestrze na tym prestiżowym uniwerku zdobyłam Certificate of French and European Studies, osiągając jedne  z najlepszych wyników na roku. Na powyższym zdjęciu jestem ja ze zdanym na szósteczkę (hell yeah!) egzaminem z ObamaCare.

erasmus_orgazmus_kokopelia_8

 

Warto

Studia za granicą okazały się dla mnie fantastycznym doświadczeniem.

1. Konfrontacja z odmiennymi standardami kształcenia, inną formą nauczania. Na Sciences Po wykładowcy starają się przedstawić informacje i narzędzia a Ty masz na ich podstawie przygotować swoje stanowisko, opinię i jej obronić. Nie klepiesz regułek, nikt nie chce definicji, samo mięcho.

2. Międzynarodowe towarzystwo. W życiu nie dowiedziałabym się tyle o historii i kulturze innych krajów. Mołdawskie paszporty są niebieskie, Niemcy pukają w blat stołu na koniec zajęć a Francuzi zawsze mają wszystko najlepsze. Zajęcia z nacjonalizmu pokazały mi, że jednak cała Europa nie żyje I & II wojną światową tak, jak my to robimy.

3. Drugi kierunek. Na UŚ studiuję Socjologię Reklamy i Komunikację Społeczną a we Francji zaliczyłam rok nauk politycznych. Początkowo musiałam poświęcić sporo czasu, by nadrobić elementarne braki z politologii (filozofia polityki, modele władzy itp) aby móc nadążyć za resztą. I co? Spodobało mi się. To jak uzupełniło to moją wiedzę z zakresu socjologii polityki czy spojrzenie na społeczeństwo amerykańskie jest bezcenne i zwyczajnie ciekawe.

4. Czas na podróże. W życiu tyle nie podróżowałam. W ciągu ostatnich miesięcy zaliczyłam północną Francję, święta spędziłam w Hiszpanii, a dokładnie miesiąc temu szwendałam się po Londynie. Ja, dziecko z bloku, które 1,5 roku temu nie widziało jak wyglądają jurki i przed wymianą kasy w kantorze, musiałam sobie to wyguglać i sprawdzić…

erasmus_orgazmus_kokopelia_10

Mam nadzieję, że udało mi się Was zainspirować i zmotywować, do wyjazdu. Ja widzę same zalety, ogromne zalety, które cholernie pomogły mi zmienić moje życie. W lipcu wracam do Lyonu i najprawdopodobniej zostanę tam na kilka kolejnych miesięcy. Zamierzam uczyć się francuskiego, znaleźć pracę i kitrać ją na kolejne kroki. W planach może Budapeszt i ich świetny nowy uniwerek albo od razu wiza do Kanady. Nawet kiedy o tym piszę, mam ciary i szeroki uśmiech na twarzy. Kiedy coś się zmienia ja fruwam, taki już jest Patison.

Kto z Was był bądź wybiera się na Erasmusa? Kto ma dość pierdzenia pod kołdrę i chce zmienić coś w swoim życiu?  Pamiętajcie o słowach z powyższej grafiki!

Zdjęcia: Ja, Patison & Pinterest

 

  • Ula

    Taaaak! teraz nie mam watpliwosci- jade! Ja chce do Barcelony!

  • też sie zastanawiam nad tym, żeby na 1 roku magisterki nie pojechać. Wlasnie największą przeszkodą dla mnie była kasa, ale widze, że nieźle można kombinować. No i czego nie robi się dla podróżownia :p

    • Nigdy się nie jest gotowym na taki wyjazd, zawsze brakuje :)
      Gdybym mogła, pojechałabym jeszcze raz! Kojarzysz może jakiś inny, podobny projekt?

      • Przeczytałam ten wpis jeszcze raz i swój komentarz i śmiać mi się chce, bo postanowiłam pojechać na tego Erasmusa do… Salerno! Jak nie wypali w najgorszym wypadku będzie Trewir.:) Nie odczytałam Twojej odpowiedzi, bo widzę, że jakieś inne konto mam na Disqusie nie wie skąd;p

  • Dobrze się czyta, masz lekkie pióro :) pisz więcej o życiu we Francji, chętnie poczytam.

    Wracając do tematu Ersamusa, nie miałam niiestety okazji jechać na niego, ale polecam także takie wyjazdy po studiach. To nie jest tak, że po studiach to już przepadło łatwe, tanie podróżowanie. Ta odwaga siedzi w Was. Można wyjechać nawet mając już rodzinę, pracę czy prowadząc własną firmę. Warto to zrobić z głową i z planem, nikt nie powiedział że będzie super łatwo, ale takie życie przynajmniej nie jest nudne i daje satysfakcje z realizowanych celów. Jeśli tylko zdajesz sobie sprawę że życie masz jedno, a kraj w którym żyjesz niekoniecznie Ci odpowiada, why not?/…

    • Dokładnie! Właśnie o tym dudram moim najbliższym! Że nic nie stoi na przeszkodzie, wręcz przeciwnie.Mieszkanie za granicą mnie nakręca a każda inna, obca rzecz jest zwyczajnie interesująca!

      Trzymam kciuki za Waszą przeprowadzkę, o której wspominałaś. Hiszpania to dla mnie zdecydowanie zbyt gorący ląd, mimo wszystko jednak jestem ogroomnie ciekawa, jak uda Wam się to zorganizować :)

      • Na pewno będę relacjonować na doerze, sama lubię śledzić innych poczynania w temacie bycia expatem,czerpać z ich doświadczeń w tym zakresie i dzielić się radością ciekawości każdego nowego dnia. Póki co przygotowania trwają…

  • Cześć Patrycjo, to ja – ta co podeszła do Ciebie na bloSilesii po Twoim wystąpieniu :)
    Dziękuję za świetliki i dziękuję za chwilę rozmowy :)
    Inspirujesz niesamowicie :)

    Wracając do tematu erasmusa – sama nie byłam, ale widzę, po znajomych jakie były i są efekty ich wypraw. Warto :_

    • Wpadaj na środowe bloPiwko to podładujemy sobie znowu baterie :)

  • Pingback: dofollow black hat links()

  • Pingback: places to eat birmingham al()

  • Pingback: latest nollywood movies()

  • Pingback: Europa League Predictions()

  • Pingback: Bdsm, dungeon, neko, furry()

  • Pingback: Unique hotels in dominican republic()