Dumnam!

Jestem z siebie dumna. Cholernie dumna, stąd ten spontaniczny wpis, który powstał tuż przed chwilą.

Wróciłam właśnie z egzaminu. Dwie godziny esejowania po angielsku  na temat, o którym jeszcze tydzień temu nie miałam zielonego pojęcia. Ale zawzięłam się, obejrzałam kilka filmów dokumentalnych, poczytałam w sieci i bardzo rzetelnie posegregowałam sobie tę wiedzę w głowie. Dlaczego? Kto? Po co? I co z tego? Kiedy już faktycznie odpowiedziałam sobie na te pytania, poszłam na egzamin do mężczyzny idealnego, wykładowcy cudownego, którego siwizna i zmarszczki tylko upiększają i czynią jeszcze bardziej czarującym.

Wykładowca idealny kończy Cambridge, wykłada na Harvardzie, czy jakoś tak. Na Sciences Po wpada tylko na parę tygodni by uczyć nas Cultural history of Britain. Każdy wykład to inny kostium, inny strój i inna atrakcja. Był strój robotnika, była zabawa w Doctor Who z dziurawym parasolem a ostatnio nawet gitara i śpiewanie największych hitów lat 80tych i analiza ich kontekstu politycznego. Podsumowując: cud, miód i orzeszki. Nie musisz przychodzić, nikt nie sprawdza obecności. Ale jest tak fantastycznie, że masz ochotę przynieść popcorn.

o 18.00 był egzamin, o którym wspomniałam. Poszłam dzielnie i napisałam esej życia o królu Edwardzie VIII a cholernie dumna z siebie… obserwowałam degręgoladę dookoła. Tak, degręgoladę. Rozkład młodych mózgów, pustynie ambicji, zmarnotrawione pieniądze rodziców, smutną żenadę zrzynających studentów.

Pomyślałam tylko jedno: mając start, jaki mają oni, byłabym znacznie wyżej niż jestem teraz. I zaraz się poprawiłam: mając start znacznie gorszy niż oni, jestem wyżej. I nie dlatego, że naumiałam się na jeden egzamin. Generalnie. Bo już od dawna jestem niezależna, odcięłam pępowinę i już od kilku dobrych lat planuję swoją przyszłość i wspinam się na górę, omijając towarzystwo urodzone już na tym poziomie, które jednak nie zabrnie wyżej. Bo po co.

Studiuję na jednej z najlepszych uczelni we Francji i jestem z siebie cholernie dumna. Dałam radę. W pierwszym semestrze moje wyniki były jedynymi  z najlepszych na roku i oficjalnie poklepano mnie po plecach. Ja, dziecko z bloku, tak skrępowane na początku, że bałam się słowem odezwać na zajęciach. I tydzień po tygodniu było coraz lepiej. Dałam radę, nie utknęłam.

Tak emocjonalnie i optymistycznie pozdrawiam Was z Lyonu!

Patison!

 

  • Salinecka

    Cholera, nie znam cie, ale już mi się podobasz! Trzymaj tak dalej dziewczyno!

    • http://kokopelia.pl/ Patrycja Koczwara

      haha, dzięki!

      • Salinecka

        :)

  • Nieznamsie

    degregolada to okreslenie na całą tę generację, niestety.

    • http://kokopelia.pl/ Patrycja Koczwara

      Po pierwsze zajumałaś/eś mi avatar, który służył mi przez ostatni rok bodajże!
      Po drugie… my też wzorujemy się na tym, co nas otacza, czyli częściowo też na tym, co nam stworzyliście Wy, bo jak podejrzewam reprezentujesz właśnie starsze towarzystwo. I jest masa przykładów młodych ludzi z jajami, którzy tworzą cudowne rzeczy, choć dzisiejszy przykład mnie… przytłoczył lekko mówiąc.

  • Urszula Gregorkiewicz

    Jestem Tobą oczarowana:)

    • http://kokopelia.pl/ Patrycja Koczwara

      Aj ;)

  • Gap

    Ja też jestem z Ciebie dumny. Nieziemsko! Ba, kosmicznie :-)